Lira Korbowa (hurdy-gurdy)

Marzec 24, 2007

Andrey Vinogradov – Uzh i ya li moloda, tonkopriaditsa byla (tradycyjna melodia rosyjska) 

Donovan – „Hurdy Gurdy Man” 

„Histories of ages past
Unenlightened shadows cast
Down through all eternity
The crying of humanity.
‚Tis then when the Hurdy Gurdy Man
Comes singing songs of love,
Then when the Hurdy Gurdy Man
Comes singing songs of love.”

Donovan

„Hurdy Gurdy Man” skomponowany w 1967 roku przez szkockiego hipisa prędko stał się hymnem pokolenia new-age. Doczekał się setek coverów. Ostatnio nawet raperzy z Beastie Boys zmiksowali go na jednej ze swojej płyt. Lira Korbowa, bo tak po polsku nazywa się Hurdy Gurdy, nie po raz pierwszy stała się inspiracją. Od prawie tysiąca lat cieszy uszy dostojników i dziadów, wędrujących grajków i kompozytorów, poetów i filozofów. Nawet Nietzsche wspomniał o niej w jednym ze swoich traktatów.

Jedna z teorii głosi, że powstanie liry wiąże się z pobytem Maurów, muzułmańskich mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego. Prawdopodobnie przywieźli (albo wymyślili na miejscu?) coś tajemniczego w podobnym kształcie.

Pierwsze pismo traktujące o tym instrumencie to „Quomodo organistrum construatur”, opat Odo z klasztoru w Cluny opisał budowę wczesnej formy liry – organistrum, obsługiwanej przez dwie osoby. Zaprezentował nam to rzeźbiarz z Santiago de Compostela w Hiszpanii.

Lira Korbowa - Santiago de Compostella

Dwuosobowa lira korbowa, między innymi z powodu ciężkich przycisków była w stanie wydobyć z siebie jedynie nieskomplikowane melodie kościelne. Dopiero w XIII wieku, zgodnie z duchem postępu hurdy-gurdy zostało zminiaturyzowane. Od tej chwili można było skomponować również weselsze historie na jednego grajka. Wraz ze zmniejszeniem instrumentu uszczuplił się też jego udział w świątyniach.

Wędrowni bardowie wzięli lirę na plecy i ruszyli w kontynent, na długi czas określając ją mianem „Symphonia”. Obszar jej migracji był imponujący, a w XVII wieku zdobyła już uznanie w całej Europie. W Niemczech nazywano ją „kręcąca się harfą”, Włosi woleli „kręcący się wynalazek”, a Węgrzy „kręcili lutnią”, korzystali też z dźwiękonaśladowczej wersji: „nyenyere”.

Grajków w pewnym momencie było tak wielu, że Anglicy w 1651r. wydali dekret, na mocy którego muzycy byli zobowiązani do wyrobienia specjalnej licencji. Urzędnicy uznali, że wraz z lirami dochodzi do pogwałcenia zasad dobrych obyczajów;

„The hurdygurdyists, both men and women should be removed completely so that we no longer need to see their vulgar and disorderly talk and gestures which the travelling musicians delight in cultivating together with other impertinances.”

Może właśnie dlatego Hieronim Bosch umieścił hurdy-gurdy na jednym ze swoim obrazów.. W nienajlepszym towarzystwie..

Bosch - Hurdy Gurdy

Z czasem regiony wypracowały własne wizje estetyczne liry. We Francji „vielle a roue”, czyli „obracające się skrzypce” dotarły na salony króla Ludwika XIV i awansowały do roli instrumentów dworskich. Wiązało się to z poważnymi nad nimi studiami i próbami wydobycia głębi brzmienia, które zadowoliłoby uszy najwybredniejszych ze słuchaczy. Oczywiście wypolerowano je i ozdobiono fantazyjnymi, kwiecistymi wzorami. Kompozycjami na lirę nie powstydził się Vivaldi, trochę później Mozart. W międzyczasie siedemnastowieczny filozof, pisarz, ale też kompozytor – Jean Jacque Rousseau – postuluje powrót do człowieka natury  nieskalanego cywilizacyjnymi wytworami. Wypomadowana arystokracja mogła więc grając na ludowej symphonii rozpływać się w poetycznym nastroju dzikiego.

Lira Korbowa w rękach arystokracji..

Nie na długo, już Ludwik XV wykazał się mniejszą chęcią rozkoszowania się klimatem swoich poddanych.

„…proponuje się: aby bez szkody dla dobrego smaku wyrzucić lirę do karczmy i pozostawić ją ślepcom. Bowiem, nie obrażając pięknych dam, które oddają się od lat grze na tym instrumencie, jest on tak ograniczony, jego ustawiczne rzępolenie tak niemiłe dla wrażliwych uszu, że powinien być bez litości wyrzucony”.

Lira dogorywała za Marii Antoniny, rozsmakowanej w neo-klasycyźmie, a zupełnie znikła z pałaców podczas rewolucji. Wciąż jednak grano na niej poza Paryżem, a już w połowie XIX wieku znów zawitała na ulicach stolicy. Wiązało się to z przyjazdem chłopów, sprzedających tam swoje produkty (wina, sery) i pogrywając w ciasnych uliczkach (prawdopodobni pradziadkowie Edith Piaf). Podobno za czasów Napoleona lirę zabrali do siebie Kozacy.

Zajrzyjmy do Niemiec. Przecież i Joseph Haydn komponował na hurdy-gurdy, lira korbowa zainspirowała też Schuberta. Ten ostatni nazwał swój kawałek dokładnie jak Donovan, tylko że po niemiecku – „Der Leiermann”. Muzykolodzy zwracają uwagę, że kompozycja jest tak przemyślana, aby pianino przypominało brzmienie hurdy-gurdy. A piosenkę śpiewa trup.. I zaczął się romantyzm.

Wróćmy z filharmonii na ulice, gdzie historia liry nabiera rumieńców. Otóż na początku XIX wieku niemieccy rzemieślnicy robili niezły interes na sprzedaży mioteł. Co ciekawe, dość szybko skojarzyli, że ich sprzęty sprzedawały się o wiele lepiej gdy handel prowadzony był przy akompaniamencie liry korbowej, obsługiwanej przez młode dziewczęta. O miotłach zapomniano, a interes przekształcił się w show. „Hessian Broom Girls” obleciały cały świat, a część z nich wolała nawet zostać w saloonach.

Lira Korbowa w USA

Powyższy obraz i większość z tego co wiemy o „Hessian Broom Girls” pochodzi od Kurta Reichmanna. Niemiecki artysta zgromadził imponującą kolekcję źródeł i kilka lat temu zaprezentował wystawę ze swoimi fotografiami modelek z hurdy-gurdy w dłoniach.

Kurt Reichmann - Hessiah Broom Girls

A co z nami? Tylko kilka źródeł odnosi się do liry na polskich ziemiach, ale niewątpliwie również miała spore powodzenie.

„Harnaś” i jego kamraci po napadzie na pastuchów, koniarzy i chłopskie domostwo w Sidzinie udali się do organisty, „gdzie przyszedszy, posłaliśmy po Gabrjela Lirę z Makowa rodem […]. Tam tedy u organisty tańcowaliśmy, a ten Gabrjel grał nam na lirze. Stamtąd, zostawiwszy owego Gabrjela, poszliśmy w las.” (1736)

Lirę korbową możemy zobaczyć w „Ogniem i mieczem”, w jednej ze scen korbką kręci przebrany za żebraka Zagłoba.

W naszym stuleciu o hurdy-gurdy na jakiś czas zapomniano, lub starano się zapomnieć. W latach 30tych Stalin po prostu wyeliminował wielu z ukraińskich lirników.. Dopiero w latach 60tych, za sprawą takich artystów jak Bob Dylan, czy Pete Seeger Europa zainteresowała się na nowo swoją muzyczną tradycją. Lira korbowa pojawiła się na folkowych festiwalach, ale prawdziwy renesans ten instrument przeżył w ostatnich latach. Jeszcze piętnaście lat temu możliwość kupna nowej liry graniczyła z cudem, w tej chwili w Europie możemy znaleźć mnóstwo mistrzów fachu. W Polsce najbardziej znanym jest Stanisław Wyżykowski.

Stanisław Wyżykowski (po lewej)

Nie tylko muzycy etno korzystają z hurdy-gurdy. David Miles z Metallici gra na niej w kawałku „Low Man’s Lyric” z płyty ReLoad. Gilles Chabenat swoją elektroniczną wersję liry wykorzystuje w produkcjach jazzowych. A poniżej Yuichi Onoue, na najbardziej odjechanej wersji hurdy-gurdy jakie udało mi się znaleźć, gra kawałek Beatelsów „Within you Without you”, inspirowany Indiami..

Wracając jeszcze do Donovana, Anna Peekstok w artykule „The Hurdy-Gurdy in America” („Early Music America”, 2004) twierdzi, że dzieci-kwiaty wcale nie imaginowały sobie muzyka kręcącego korbką liry tylko .. katarynki. Miejmy jednak nadzieję, że Donovan wiedział o czym śpiewał.

Bibliografia:

http://en.wikipedia.org/wiki/Hurdy_gurdy
http://www.hurdygurdy.com/faq.htm
http://www.earthlydelights.com.au/instruments2.htm
http://www.pracovnia.pl/?id=koncert&sub=macko_korba
http://www.midcoast.com/~beechhil/vielle/
http://www.freha.pl/index.php?showtopic=833&st=60
http://szkola.gery.pl/158.html
http://www.serpent.pl/etno/syrbacy/hurdy-gurdy_festival.html
http://larkinthemorning.com/article.asp?AI=41&bhcd2=1172273246
http://www.exulanten.com/hurdy.html
http://www.hotpipes.com/hggirls2.html
http://wedrowiec.domtanca.art.pl/nr5/glowna.htm
http://www.dudziarz.art.pl/lira/lira_galeria.html http://www.willi-schuehle.de/reichmann/
http://www.kurt-reichmann.de/
http://www.frueher-vogel.de/shop/index.php?cat=c1_Buecher.html
http://www.annapeekstok.com/clips/ema_sum04.shtml
http://magyar.org/ahm/index.php?projectid=4&menuid=136
http://publish.bsu.edu/mgdoublestei/MusEd355/artifacts/Der%20Leiermann.htm

Hello music-world :)

Luty 19, 2007

Witam Was,
blog Damaru poświęcony zostanie muzyce świata. W polu zainteresowania znajduje się oczywiście folk i tym podobne, ale równie chętnie będę starał się wyszukiwać współczesnych modyfikacji, nowych idei, etc. A przykładem niech będzie poniższa notka.

Akihabara

Znajdujemy się w Akihabarze, elektronicznej dzielnicy Tokyo. Zanim ktoś wymyśli jakiś futurystyczny patent powinien sprawdzić czy nie znajduje się już w tamtejszych sklepach.

Gracz czy muzyk? Na pewno wirtuoz, a bębny to tradycyjne japońskie Taiku, w tym przypadku z elektronicznym nadzieniem. Poniżej kolejny wymiatacz, z nieco konkretniejszym widoczkiem, o co w tej grze właściwie chodzi.

Taiko

Taiko to japoński bęben, używany za feudałów jako swoisty akcelerator morale wojowników. Dobosz (taiko yaku) wyznaczał tempo marszu, najczęściej jedno uderzenie na sześć kroków. Z mocy taiko korzystają również buddyści i wyznawcy shinto. Poniżej film z festiwalu Nebuta, którego jedną z głównych atrakcji są właśnie bębniarze.

Co ciekawe, zespołowe granie na taiko to sztuka młoda. Kumi-taiko powstało dopiero w 1950 roku, a wymyślił je.. Jazz-man – Daihachi Oguchi.

Oguchi znalazł pewnego pięknego dnia stare partytury na taiko. Początkowo nie potrafił ich odczytać, ale znalazł się (tak przynajmniej podaje strona www!) pewien sędziwy starzec, który wszystko mu wyjaśnił. Oguchi był bardzo zawiedziony reguralnością kompozycji. Stwierdził, że to nuda jakaś. Stworzył więc zestawy perkusji, a bębnienie skomplikował. Za centrum kumi-taiko obrał region Hokuriku. W rozwoju tej spektakularnej sztuki bardzo pomógł rząd Japonii, w latach 70tych zainwestował spore fundusze w celu ratowania tradycyjnych form kultury. Powstało dzięki temu wiele nowych zespołów.

Wracając jeszcze do gry wideo.. Japończycy mogą teraz grać w Taiko Drum Master w zaciszu swoich niewielkich mieszkań. Wystarczy kupić specjalny controller do PlayStation:

Taiko Controller

No to teraz tylko czekać na wysyp młodych talentów w operowaniu pałeczkami..

Poniżej jeszcze duet Taipo+Shamisen. Ale z tradycyjną Japonią wiele wspólnego toto nie ma🙂